Fl'ar
zdołał bezpiecznie, choć wciąż mając w pamięci straszny
sztorm, dopłynąć do zachodniego brzegu księstwa Anoroera.
Przycumował swą małą, drewnianą łódkę w miasteczku o nazwie
Usterlin i skierował swe kroki do pobliskiego budynku aby zapłacić
za pobyt w porcie. Dopiero gdy uregulował kwotę i oddalił się w
stronę centrum miasteczka pozwolił sobie na to aby jego myślami
zawładnęły ostatnie wydarzenia. Jeszcze nie poukładał sobie do
końca tego co się stało i choć wiedział, że nie ma chwili do
stracenia, najpierw musiał uporządkować swoje myśli. W jego
głowie rozszalały się obrazy. Strome schody , po których biegnie
razem z Ulfasem. Ciemny pokój na szczycie latarni i sterta
nieuporządkowanych zwojów. Jeden szczególny, już kruszący się
zwój z pieczęcią króla i opatrzony uroczystym słowem –
Przysięga. Potem nieokiełznany ogień trawiący latarnię i
straszna postać, która ukazała się mu na schodach. Szaleńczy
bieg w dół po drewnianych stopniach i widok upadającego Ulfasa.
Młodzieniec
zatoczył się chwiejnie pod ciężarem wspomnień. Śmierć Ulfasa
była dla niego osobistą tragedią. Powinien zostać i razem ze
swoim mistrzem zmierzyć się z bestią. Powinien wcześniej
uświadomić sobie, że jego przyjaciel nie jest taki szybki jak on i
może potrzebować pomocy. Te i całą resztę błędów wytykał
sobie Fl'ar idąc drogą w stronę zamku króla Garantiela. Zmierzał
na spotkanie z władcą i radą królestwa. Wieści, które przynosił
z pewnością ich nie ucieszą, są jednak nadzwyczaj ważne.
Dotarłszy
do zamku Fl'ar prowadzony przez strażników udał się do komnaty, w
której miał poczekać na króla. Po oficjalnym powitaniu przeszedł
do rzeczy. Opowiedział co zdarzyło się jemu i jego mistrzowi przy
latarni Ongylionu. Mimo że w głowie młodzieńca nadal trwał
zamęt, udało mu się przedstawić bieg wydarzeń w miarę składnie.
Gdy skończył nastała cisza.
Król
Garantiel odchylił się na krześle i zamyślił się pocierając
swą niemalże białą brodę. Większość członków rady
przyglądała się królowi bądź podobnie jak on zamyśliła się i
starała przyjąć do wiadomości informacje oznajmione im przez
młodzieńca. Po chwili, która Fl'arowi wydawała się wiecznością,
król przemówił.
-
Informacje, które nam przynosisz młodzieńcze są o tyle ważne jak
i zaskakujące. Ubolewam wraz z tobą nad stratą tak wiernej i
oddanej osoby jaką był Ulfas. Zawsze był do końca oddany sprawie,
tak jak i tym razem. Nie rozpaczajmy jednak nad przeszłością i
skupmy się na tym co dzięki twojemu mistrzowi i tobie – tu skinął
głową w stronę Fl'ara – zdołaliśmy się dowiedzieć. Jak
wynika z opowieści jaką przed chwilą usłyszeliśmy nasze
królestwo nie jest znów całkiem bezpieczne. Stwór, który
zaatakował Fl'ara i Ulfasa jest, czy był, jednym z Drekkarów.
Na
te słowa niektórzy z członków rady skrzywili się, inni pokiwali
smutno głowami, a także na paru twarzach malowało się lekkie
zaskoczenie.
Fl'ar
z kolei usłyszawszy nieznaną mu nazwę spojrzał na członków
zgromadzenia z pytaniem w oczach. Widząc to król smutno westchnął
i rozpoczął opowieść dziejącą się wiele lat przed jego
urodzeniem.
-
Tysiąc lat temu Afenor zbudował potężne królestwo. Przysiągł
ludziom i olbrzymom, że będzie ich bronił przed smokami co też
uczynił. Pokonał je i przegnał na dalekie południe. Tam jednak
smoki zawarły przymierze z młodszym bratem Afenora, Bregorem, i
powstała ludzko-smocza rasa Drekkarów. Afenorowi nie udało się
wybić ostatnich smoków i królestwo północy rozpadło się na
trzy księstwa. Jakiś czas później smoki skryły się na południu
i mimo że podział na księstwa istnieje do dziś królestwo jest
zjednoczone podobnie jak tysiąc lat temu.
-
Za sprawą Waszej Wysokości oczywiście – wtrącił z uśmiechem
jeden z doradców króla, co ten skwitował skinieniem głowy.
-
Owszem. Teraz jednak dowiedzieliśmy się, że rasa Drekkarów nie
ogranicza się do terenów południa, skoro jednego z nich, a możemy
być pewni, że jest ich więcej, napotkali Ulfas i Fl'ar.
Niewykluczone jest także, – król przerwał na chwilę by zebrać
myśli i oznajmić zatrważającą wieść – że smoki znów są na
wolności i lada chwila zaczną nękać mieszkańców Ongylionu.
Tym
razem na twarzach wszystkich uczestników obrad malowało się
zaskoczenie, a także na obliczach starszych – strach. Jednak
jeszcze bardziej zaskoczyły ich dalsze słowa władcy.
-
W tej chwili królestwo jest zagrożone jak nigdy dotąd. Przysięga
złożona przez Afenora setki lat temu, jak się okazuje, nadal
obowiązuje. Wielka moc słów jakie zostały napisane i
przypieczętowane jest tak potężna, że złamanie jej grozi
całkowitym unicestwieniem królestwa już na zawsze.
Nikt
więcej już się nie odezwał. Każdy próbował wyobrazić sobie
jakie skutki poniosło by za sobą złamanie starodawnej przysięgi.
Fl'ar także rozmyślał z powagą o zaistniałej sytuacji. Próbował
uzmysłowić sobie jaką wielką moc mają te stare słowa, że
złamanie przysięgi spowodowałoby tak wielki ogrom zniszczeń.
Zrozumiał, że napisanych słów, mimo że bardzo starych, nie da
się już cofnąć. Wtedy dotarło do niego, że nie miecze, nie
katapulty, ale słowa są najpotężniejszą bronią, jaką się
ludzkość posługuje.
Żadnych komentarzy? Szok, zważywszy na to, jak dobrze piszesz. Twoja historia jest ciekawa, a dla mnie po setkach fanfików o HP to całkiem miła odmiana, poczytać tym razem coś innego. Fl'ar Twój główny bohater mi się podoba, niby za dużo o nim nie ma, ale ta wzmianka o wyrzutach sumienia jakoś mnie ruszyła.
OdpowiedzUsuńA ten gość, który tak się podlizywał królowi to kto? Boszsz, mam nadzieję że za dużo go tu nie będzie, chociaż taki ktoś na pewno wniósłby nieco smaczku.
„ - Za sprawą Waszej Wysokości oczywiście (…) Owszem” Skromność zawsze w cenie ^^
Ciekawi mnie ta sprawa z tymi Drekkarami i to jaką Fl'ar odegra w tym rolę. Bo jakąś odegra, prawda?
Na koniec powiem, że bardzo mi się podobało to na końcu o „mocy słów”, naprawdę świetne.
Pozdrawiam i życzę całego mnóstwa weny!
PS. Jakbyś miała ochotę poczytać coś o huncwotach, zapraszam do mnie: http://commentarius-lily.blogspot.com/
Bardzo dziękuję za miłe słowa :D Postaram się jak najszybciej dodać nowy rozdział. I już szybciutko zaglądam do Ciebie :)
OdpowiedzUsuńPrzepraszam że tu, ale nie widzę zakładki spam
OdpowiedzUsuńDostałam nowy rozdział i bedzie mi bardzo miło jeśli zechcesz się wypowiedzieć